TOSIA

Jest to jedna z powieści UNIWERSUM - TOM I

Jedna bezczelnie inteligentna dziewczyna. Jeden cyniczny pisarz. Za dużo napięcia, by nazwać to przyjaźnią, i za dużo wolności, by zamknąć ich w zwykłym romansie.
Wokół nich Polska w pełnej krasie: dziewczyny w bikini, rowery, radiowóz, protest rolników i festyn patriotów. Absurd goni absurd, ironia ciśnie mocniej niż traktor na blokadzie, a Tosia przejeżdża przez ten świat tak, jakby każda społeczna świętość była tylko kolejną przeszkodą do ominięcia.
„Tosia” to zmysłowa, błyskotliwa i nieprzyzwoicie zabawna opowieść o pragnieniu, wolności i relacji, w której spojrzenia znaczą więcej niż wyznania. Książka jak kraj: absurdalna, śmieszna i trochę niebezpieczna. Pierwszy tom nowego powieściowego uniwersum Filipa Krzemienia.

STRESZCZENIE

ZANIM ZROBI SIĘ PRAWDZIWIE

„Tosia” opowiada o jednym lecie spędzonym na pograniczu wsi i nadmorskiego miasteczka.

Tosia, młoda, bezpośrednia i świadoma własnej seksualności dziewczyna, mieszka w domu Sugara, starszego od niej pisarza, cynika i mizantropa. Zajmuje się domem, gotuje, opiekuje się psem Mango i pilnuje, by Sugar nie zgubił okularów, nie zapomniał o jedzeniu ani nie utonął całkowicie we własnych myślach.
Szybko jednak okazuje się, że nie łączy ich zwykły układ gospodyni i właściciela domu. Między nimi istnieje silna więź oparta na codziennych rytuałach, intelektualnej grze, wzajemnej trosce i pożądaniu, którego żadne z nich nie chce sprowadzić do prostego romansu. Ich relacja rozwija się nie przez wielkie deklaracje, lecz przez spojrzenia, prowokacje, rozmowy na werandzie i chwile, w których jedno z nich niepostrzeżenie zaczyna znaczyć dla drugiego więcej, niż powinno. 

Tosia zakochuje się w Sugarze, ale nie chce zostać jego własnością ani kolejną bohaterką zamkniętą w jego literaturze. Sugar pragnie jej, lecz powstrzymuje się przed przekroczeniem granicy, ponieważ rozumie różnicę wieku, zależność między nimi i ciężar odpowiedzialności. Najważniejsze staje się więc nie to, czy w końcu będą razem, lecz co rodzi się pomiędzy ludźmi, którzy pozostają o pół kroku od spełnienia. Wokół tej relacji rozgrywa się szereg letnich, często absurdalnych wydarzeń. Tosia jeździ po miasteczku na rowerze, wywołując zamieszanie wśród miejscowych mężczyzn i ich żon, chodzi z Kariną na plażę, flirtuje, prowokuje i obserwuje świat bez pruderyjnej zasłony. Jej ciało nie jest jednak biernym przedmiotem spojrzeń, lecz częścią jej wolności i świadomie używanego języka. Męskie reakcje, zazdrość, religijna moralność i patriarchalne oczekiwania zostają pokazane jako groteskowy system, który kobieta może rozbroić samym faktem, że nie zamierza się wstydzić.
Ważną częścią książki stają się Karina oraz inne kobiety pojawiające się na werandzie Sugara. Dom stopniowo zmienia się w miejsce, gdzie mogą swobodnie rozmawiać o seksie, relacjach, przemocy, religii, mitach, weganizmie i społecznych rolach narzucanych kobietom. Sugar nie próbuje ich zbawiać ani wychowywać. Słucha, prowokuje do myślenia i pozwala im istnieć bez konieczności tłumaczenia się ze swojej wolności. Weranda staje się czymś w rodzaju świeckiego azylu, zbudowanego nie z wielkich deklaracji, lecz z rozmów, śmiechu i poczucia bezpieczeństwa.  

Jednocześnie prywatna historia Tosi zostaje wciągnięta w polski krajobraz społecznego absurdu. Bohaterowie trafiają na patriotyczny festyn, religijne manifestacje, samozwańczy patrol obywatelski i protest rolników domagających się zabijania dzikich zwierząt. Dochodzi również do konfrontacji przed domem Sugara, gdzie rolnicy, katolicy, transparenty, radiowóz i dziewczyny w bikini tworzą groteskowe widowisko. Te sceny służą nie tylko komedii. Powieść uderza w nacjonalizm, religijną hipokryzję, patriarchat, przemoc wobec zwierząt oraz ludzkie przekonanie, że wszystko poza człowiekiem istnieje wyłącznie dla jego wygody. Pod powierzchnią lekkiej, erotycznej historii coraz wyraźniej pojawia się jednak drugi, mroczniejszy świat. Przyjazd Hery, kobiety związanej z przeszłością Sugara, ujawnia, że nie jest on jedynie ekscentrycznym pisarzem. Blizny na jego ciele, zachowanie w sytuacjach zagrożenia i imię „Saturn”, którym posługują się ludzie z jego dawnego środowiska, wskazują na brutalną, tajną przeszłość. Tosia zaczyna rozumieć, że człowiek, którego zna z werandy, kawy i filozoficznych sporów, ma również drugą tożsamość, o której dotąd milczał.

Pod koniec lata Tosia musi wyjechać. Przyprowadza do domu swoją siostrę Weronikę, nie jako zastępstwo dla siebie, lecz jako kogoś, kto może zostać blisko Sugara i jednocześnie znaleźć u niego własne schronienie. Ostatniej nocy Tosia zostawia otwarte drzwi do swojego pokoju. W epilogu Weronika śpi bezpiecznie w domu, podczas gdy Sugar wraca do tożsamości Saturna i podejmuje kolejną niebezpieczną misję. Sielankowa historia z werandy okazuje się więc początkiem znacznie większego i mroczniejszego uniwersum. W istocie „Tosia” jest powieścią o pragnieniu, które nie musi kończyć się posiadaniem, o kobiecej wolności, wybranej rodzinie i czułości ukrywanej pod ironią. Zaczyna się jak wakacyjna, erotyczna satyra na polską prowincję, a kończy jako otwarcie drzwi do świata, w którym Sugar nie zawsze pozostaje Sugarem.